poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Oh… wof wof! Hi! Word… fuck… em.. sorry.. world ?




                Witam, ponownie a właściwie dlaczego ponownie? Przecież pierwszy raz piszę swoją sweet notkę na sweet bloga… Oj tak miało być w ch.. mrocznie i epicko, a wyszło jak zawsze. O czym zamierzam pisać? Generalnie o tematach które mnie wkurwiają, oj tak… a będzie tego dużo, oraz o sytuacjach, ludziach, psach, Yorkach, reniferach, kitungowcach, dzieciach Emo itepe. Jeśli szukasz bloga pozytywnie zakręconego z ciepłą energią i ślicznymi grzecznymi  no to wypierdalaj :-). Bo nic takiego niestety nie będzie.  Ostatnimi czasy co mnie wkurwia ? hm.. a raczej co mnie wkurwiało? A Polcon 2012, zlepek ludzi którzy chcieliby być artystami lub ludzi którzy chcieliby mieć ciekawą osobowość a w gruncie rzeczy, chodzą na jakieś zlociki płacą nie małą kasę za to a na koniec grają w jakieś karcianki czy gierki, oj tak i jeszcze o tym konwersują. Nie, że nic nie mam przeciwko takim ludziom już wolę fantastów niż rastafanów czy jak oni się nazywają, Ci którzy modlą się do marychy ehh.. no nie ważne, ale zasadniczo zaobserwowałem pewną rzecz… Te dzieciaki z polconu, wyskakiwały do pasażu grunwaldzkiego i nawet moją piękną ulicą przechodzili dumnie pokazując swój zajebisty identyfikator drukowany na cyfrowym druku w chuj wie jakiejś drukarni… oj tak…. Ja rozumiem takie prestiżowe imprezy typu : T-Mobile nowe horyzonty, czy jakaś impreza pt. okolicznościowa, ale lansować się jakimś identyfikatorem no to już jest przeginanie. Ale sami oni nie są źli, w gruncie rzeczy faktycznie warto mieć jakąś pasję niż siedzieć jak jebany nierób i hejtować wszystko wokół a na koniec jeszcze stwierdzić, że świat jest zły…
                No dobra bo nie tylko o polconowcach miałem tutaj pisać, kolejne osoby które mnie bardzo wkurwiają to są gracze z meinkrafta (czy chuj wie jak to się piszę). Oczywiście ja nagrywam na YT jak sobie pykam i poznałem kilku naprawdę fajnych ludzi, ale niektóre serwery mam wrażenie, że są tak chujowe i tak frendly-user jak zainstalowanie w windowsie 95 modemu analogowego (COM3 a komputer ma tylko COM2), Ci którzy kiedyś coś takiego instalowali to wiedzą o co chodzi. Generalnie jak w 90% wygląda moja gra na serwerze? Okey to mniej więcej tak: Loguje się po raz 145 na serwer, bo wcześniej mimo, że był slot wolny, jakimś cudem nie mogłem wejść, okey po wejściu wyskakuje mi chujowa komenda (register), wkurw… przecież rejestrowałem się do ciężkiej pizdy na stronie ? Aaa w poradniku to ni chuja o tym… ale co tam, jesteśmy komandosy cztery wraz z kotem i jedziemy dalej, po wpisaniu poraz 10 „/register hopeakettu  twojastaramadupegruba” jakoś się zalogowałem, no i co przede mną stoi? Powitanie? Jakiś  Bot ? Kot? Pies? Kurwa.. komar??? Ni chuja zazwyczaj na takim serwerze stoi WIELKA ALE TO ZAJEBIŚCIE WIELKA POTĘŻNA ŚCIANA (która jest przedłużeniem penisa admina), która ma na celu zrobienie z ciebie śmiecia. Bo w Punkcie pierwszym „ADMIN MA ZAWSE RACJE” punkt drugi: „jak nie ma racji patrz punkt wyżej” (a co on jest kurwa beatyfikowany???), punkt 3: Podpierdoliłeś coś ? Ban, ptk.4: przypadkowo jebnąłeś o płot ręką i ściąłeś je? BAN, ptk. 5 odezwiesz się do adminów BAN! ….. i takie takie tam inne punkciki o których nie będę pisał bo po co? No dobrze więc taki Lis sobie wlazł na serwer i co ma zrobić? No bo tak na stronie co prawda są podane iż każdy ma działkę, spoko ale DO KOGO SIĘ Z TYM KURWA ZWRÓCIĆ ???? Generalnie kiedy na czacie piszę „Cześć” „Witam” no to oczywiście nikt nie napiszę bo po co ? Każdy przecież jest zajęty nic nie robieniem i rozmowy generalnie nie ma, a jeśli są to tylko na tak zajebiste tematy typu ” Mam 5 diamentów wymienię za dziewice” itp. Ogólnie moja gra się kończyła po 10 minutach, nie dlatego, że serwer miał chujowe budowle… O nie… tylko dlatego bo nie było klimatu. Kiedyś gdy adminowałem na Soul mu, jako admin miałem pełne prawa ale byłem dla użytkowników, każdy mógł do mnie przyjść pogadać wieczorami, do dziś pamiętam rozmowy przy stole w Lorencji do rana z różnymi użytkownikami, dzisiaj tego niestety nie ma, a szkoda. Generalnie po co gram w gry multiplayerowe? Aby spierdolić gdzieś w chuj i kopać ? Czy może kogoś poznać i razem wybierać się na przygody… No ale chyba nie będzie mi to dane… :(
                Kolejny max wkurw mnie bierze jak patrzę i idę i widzę tych jebanych posiadaczy psów, nie mówię tutaj o psach typu Husky, Boksery, Bullteriery czy inne tego typu rasy, bo to ludzie którzy wiedzą czym jest ich pies i co mają robić… mówię o ludziach pokroju stare kurwy które idą z tymi jebanymi jamnikami lub kundlami czy Yorkami. Ja doskonale sobie zdaję sprawę, że to gówno nie ugryzie, ale takowa stara kurwa nie rozumie, iż mogę sobie nie życzyć widoku psa który biegnie z mordą w moją stronę, naturalnie w ten czas co robię ? Na pewno nie robię pozycji żółwia… Po prostu patrzę z góry i krzyknę „CO JEST ??!?!!” Wtedy pies takowy, ma dwa wyjścia właściwie trzy… jeśli jest w miarę ogarnięty to zawraca albo zamyka pysk i idzie do pani, jeśli jest pierdolnięty to ujada dalej, ewentualnie jeśli jest samobójcą to przystępuje do ataku, w ten czas ja przystępuje do obrony…  dobra kończę bo tak… :(